Rozkwit duszy ...
dzień po dniu ku piękniejszej wersji siebie
„Życie to ciąg możliwości do nauki, rozwoju i przebudzenia.”
Alfred Adler
Kiedy w czerwcu skończyłam 46 lat sądziłam, że osiągnęłam już szczyt swojego samorozwoju. Jakże się myliłam … To właśnie wtedy zaczęła się moja wewnętrzna przemiana, to właśnie wtedy połączyłam się w tańcu przyjaźni i miłości ze swoją Duszą. I to właśnie w tym momencie zaczęła dziać się magia …
Zawodowo zawsze byłam karierowiczką, osobą która jak czegoś nie wiedziała, to się dokształciła i choćby nie wiadomo jak wysokim kosztem, wykonywała powierzone jej zadania. Świadomie używam tu czasu przeszłego … Awanse kosztowały mnie tak wiele, że w końcu trafiłam do psychologa. Wtedy myślałam, że to one były głównym powodem mojego załamania emocjonalnego. Szybko zorientowałam się jednak, iż to był tylko zapalnik. Podczas terapii odkrywałam zupełnie co innego i z czym innym ją zakończyłam. Pomogła mi ona bardzo, ale nie dotknęła mojej duszy, która wciąż była uwięziona w mroku i czekała na moment przebudzenia. Zawodowo jednak zaczęłam psychicznie rozkwitać, nauczyłam się mówić „nie”, stawiać granice i oddzielać życie służbowe od prywatnego. Osiągnęłam już tu wszystko, co chciałam i na co ciężko pracowałam ... sięgać wyżej nie zamierzam. W tej przestrzeni czuję się spełniona i znam w niej swoją wartość.
Moje życie duchowe natomiast, dzień po dniu wspina się po stopniach cudownego przebudzenia, rozkwitu i niezwykłego wzrostu. Stałam się motylem, który uwolnił się z larwy kokonu, z więzienia, które sam dla siebie stworzył. Nie czekał aż ktoś go z niego wyzwoli. Dokonał tego własnymi siłami, odkrywając w sobie niezwykłą moc i własne światło.
Właśnie to porównanie pięknie oddaje to, co się ze mną stało w ostatnim czasie. Ujrzałam siebie jako motyla, istotę o wolnej duszy, podziwiającą piękno świata i czerpiącą radość z życia.
W swój samorozwój wkładam ogrom serca i miłości do samej siebie, ale też determinację, cierpliwość i pokorę – postawy umysłu i serca szczególnie przydatne w słabszych chwilach, spadkach nastroju czy problemach dużych i mniejszych, które mnie nie omijają. Każdego dnia odkrywam w sobie moc możliwości. Staram się robić to z uważnością, słuchając swojej intuicji. I choć zdaje sobie sprawę, że wciąż tak niewiele wiem, to pragnę stale się uczyć, nieustannie wzrastać i czerpać radość z każdej nowej lekcji życia.
Z miłością ♥
M.
